Blog Dziecięcy

Dziecięcy świat według Nookie

Była długa przerwa. Od pisania rzecz jasna. Życie przedszkolne wciąż aktualne, w międzyczasie sporo się wydarzyło. W oczekiwaniu na wiosnę, dzieci nauczyły się pięknej piosenki i tańca do niej. Nauczyły się także, że jak tylko widać słońce za oknem, idziemy na ogródek. Ah jak przyjemnie ! Pojawiły się nowe atrakcje, dzięki czemu czas spędzony na świeżym powietrzu przynosi nam jeszcze więcej radości niż do tej pory. Nie zgadniecie, co jednak w ostatnim czasie sprawia dzieciom największą frajdę. Nie, nie nowa zjeżdżalnia. Nie, nie nowe terenowe auta. Ani “piaskowe” zabawki. Tadam !….poszukiwanie ślimaków. I zbieranie ich do wiaderek. Aż się prosi zrobić zawody: kto ma więcej.

A po wiośnie przyszedł maj. Przyniósł ze sobą – niefortunnie – duże zachmurzenia i opady deszczu, który to podlał roślinność wszelaką i dał zwierzętom pić, ale także uniemożliwił dzieciom wyjścia na dwór. Maj to jednak pracowity miesiąc. Dzień Mamy – niesłychanie ważny dzień. Mama, jakakolwiek by nie była, zawsze jest dla dziecka naj.  I uczymy się dla niej tych wszystkich piosenek, i wierszyków. Lada dzień będziemy robić upominki. Mamo, dla Ciebie wszystko ! Niesłychane, jaką dzieci mają dobrą pamięć. Pierwszą piosenkę dla mamy usłyszały z ust Pani już na początku kwietnia, śpiewaną spontanicznie, z zamiarem osłuchania dzieci. Po miesiącu, celem konkretnej nauki już, nie dość, że kojarzyły, część dzieci pamiętała słowa piosenki. Brawo !

Wraz ze zmianami pogody przyszły znowu kryzysy zdrowotne. W jednym tygodniu grupa była pełna, w następnym już 3/4 dzieci zostało w domach. I jak to zazwyczaj niestety bywa, nie wszystkie wróciły w pełni sił. Zasada “podaj dalej” wciąż aktualna. Szkoda tylko, że zarażają się przed dniem, o którym pisałam akapit wyżej. Bo z kim tu próby robić ? Dzieci, wracajcie.

Maj to także refleksja dla mnie, jak niewiele zostało już do końca semestru. Jak dzieci się zmieniły w tym czasie. Czego się nauczyły, z jakich zachowań zrezygnowały, jak urosły i ile już mówią. A jak przyjaźnią ! Na podsumowanie semestru jednak przyjdzie jeszcze czas. A teraz ? Dobranoc…

Za nami Wielkanoc. Gorący okres, obfitujący w piękne prace plastyczne i radosne piosenki. Mnóstwo przygotowań, uwieńczonych spotkaniem integracyjnym z rodzicami. Wspólne tańce, przygotowywanie kartek świątecznych, zasianie żyta i rzeżuchy. Ponieważ Wielkanoc już za nami, pomału czas zacząć przygotowania do następnego święta. Co wypada dalej w kalendarzu ? Dzień Mamy.

Placówka edukacyjna, jaką niewątpliwie jest przedszkole, ma dość napięty plan pracy. Idąc zgodnie z harmonogramem roku, ma do wypełnienia szereg zadań i przedsięwzięć. Plany miesięczne, skrupulatnie pisane przez Panie Przedszkolanki, realizowane są w harmonii z bieżącymi wydarzeniami z kolejnych kartek kalendarza.

Począwszy od stycznia, kiedy witamy Nowy Rok i świętujemy Dzień Babci i Dziadka. W lutym mamy Walentynki i zimy ciag dalszy, w marcu wyganiamy mróz i witamy Panią Wiosnę, przygotowujemy się także do Wielkanocy. Kwiecień-plecień to wiosna radosna, w maju świętujemy dzień ukochanych Mam, w czerwcu ukochanych Tatusiów. Lipiec i sierpień to wakacje, szalone pomysły na upalne dni, we wrześniu poznajemy się od nowa, witając nowe dzieci i ich rodziców. W pażdzierniku zaczynamy się integrować i poznawać wzajemnie, przyglądając się jednocześnie darom pięknej jesieni. W listopadzie zaczynamy obserwować zmiany w przyrodzie, bowiem idzie już zima. W grudniu czas powitać Mikołaja i przygotowywać się do Świąt Bożego Narodzenia, a potem ? Bye bye, Stary Roku, styczeń już się zbliża…

W przedszkolu jest co robić :_) I pomyśleć, że przy takim natłoku zajęć, dzieci wcale nie odczują tego jako pracy. A przecież tak wiele robią ! Klucz do sukcesu ? Bawmy się ! Bawmy się nauką.

Miało być o wiośnie. Do pierwszego dnia nowej pory roku zostało zaledwie parę dni. Tytułem wprowadzenia mieliśmy wypatrywać pierwszych oznak wiosny, śpiewać piosenki o kwiatach i słońcu. A za oknem….śnieg. A za oknem deszcz. A za oknem śnieg z deszczem, a za chwilę słońce. A potem wielkie chmury i półmrok w całej placówce. Zdecydowanie nieadekwatne byłoby świętować nadejście wiosny, która jeszcze nie nadeszła. Ważną cechą pracy nauczyciela jest kreatywność i szybka zmiana planów jeśli takowej potrzeba. I zaczekamy z “Witaj, wiosno”. Teraz żegnamy zimę ! Śpiewamy “Uciekaj, zimo”, rozmawiamy o marcowej pogodzie i o tym jak nas robi w balona, o marcu jak w garncu, wrzucając do narysowanego garnka symbole pogody, od deszczu poczynając po śnieg i słońce. Ozdabiamy parasole, bawimy się w “Świeci słońce – pada deszcz”, do szafy symbolicznie chowamy czapki i rękawiczki. A kiedy już zrobi się cieplej, słonecznie, przywitamy wiosnę. Wygonioną zimę zastąpimy piosenkami “Idzie wiosna”, a na spacerze nie będziemy zachwycać się śniegiem, ale pierwszymi zielonymi pąkami.

Czasem rodzic potrzebuje porozmawiać z wychowawcą dziecka dłużej. Dowiedzieć się o jego postępach, istotnych sprawach związanych z przedszkolem, poruszyć problemy, o których nie ma czasu rozmawiać przy odbiorze dziecka. Szczególnie, jeśli jeszcze nie było go na zebraniu. Idzie wtedy do nauczyciela i informuje go o potrzebie spotkania, zwanym konsultacjami.

Obowiązkiem nauczyciela, wynikającym jednak ze specyfiki wykonywanej pracy, jest rzecz jasna poświęcenie czasu rodzicowi i ustalenie dnia i godziny konsultacji. Odbywają się one oczywiście w godzinach pracy nauczyciela, polecane są godziny ranne bądź późno-popołudniowe, kiedy to dzieci jest zdecydowanie mniej i można spokojnie porozmawiać.

Wyznaczony zostaje dzień i godzina konsultacji. Nauczyciel jest do rozmowy przygotowany, dla dokładności z wypisanymi na kartce punktami, których nie może zapomnieć w trakcie rozmowy z rodzicem. Wybija umówiona godzina, rodzica nie ma. Nauczyciel myśli sobie – ok, widocznie uznał, iż tyle czasu, ile zostało do końca pracy nauczyciela, wystarczy mu na rozmowę o swoim dziecku. Kiedy do zamknięcia placówki zostaje 20 minut, nauczyciel zaczyna myśleć sobie, jak w tak krótkim czasie zdoła omówić wszystkie ważne kwestie.

Oto przychodzi rodzic! Na 10 minut przed końcem pracy wychowawcy. Ten mówi, iż myślał, że dziś porozmawiamy o (…). Odpowiedź  rodzica: “To teraz jest już za mało czasu?…” ZA MAŁO. To było niepoważne. Konsultacje nie odbyły się.

Jest z nami dziewczynka. Przychodzi od listopada, z przerwami na choroby, jako tako zaadaptowała się w naszej placówce. Nie płacze, powiedziałabym wręcz, że jest pogodna, spokojna, wyciszona. No właśnie, Wyciszona. Dziewczynka w przedszkolu nie mówi. Nie śpiewa piosenek, nie powtarza wierszyków, nie podejmuje dialogów/monologów z dziećmi. Z Paniami również nie. Pytana, ogranicza się do “tak” lub “nie” – nie zawsze wypowiedzianych. Nieraz jest to wyłącznie ruch głową.

Jest z nami dziewczynka. Przychodzi od listopada, z przerwami na choroby, jako tako zaadaptowała się w naszej placówce. Nie płacze, powiedziałabym wręcz, że jest pogodna. Kiedy przychodzi z mamą do przedszkola, już od progu słyszę śmiechy i opowiadania, nieraz piosenki. I piski radości. Mama dziewczynki mówi, że rozpiera ją radość, kiedy jej córeczka śpiewa te wszystkie piosenki, których nauczyła się u nas, że rozwija słownictwo, jest bardziej otwarta.

To ta sama dziewczynka. W domu gaduła, w przedszkolu milczek. Jakby zaczarowana czarodziejską różdżką. Być może kiedyś zatrze się ta granica, dziewczynka pomalutku zaczyna ją zacierać. Wypowiada już głośno “tak” i “nie”, mówi do dzieci, nawet usłyszałam, jak podczas układania wieży z klocków, podśpiewywała sobie ! A ja uczę się jej głosu. Narazie jest mi jeszcze obcy; tak rzadko mam okazję go słyszeć. Motywuję dziewczynkę do wypowiedzi, ale nie stresuję. Dam jej czas. Jestem pewna, że się rozkręci. Czekam na dzień, kiedy odezwie się do mnie…niepytana :_)

Dzieci, podobnie jak dorośli, mają różne dni. Humory zależne są od pogody, ilości snu, atmosfery w domu przed przyjściem do placówki czy aktualnych wydarzeń w przedszkolu. Dzieciom udziela się także nastrój dorosłych. Jeśli więć jesteś np smutny,  drogi Rodzicu, a spytany przez dziecko o powód swojego smutku, odpowiesz, iż smutny nie jesteś, ono i tak będzie widziało, że nie wszystko jest w porządku. Ba, nie nauczysz go w tym momencie nazywania swoich emocji i oswojenia z faktem, iż człowiek nie zawsze jest radosny i ma prawo do różnych uczuć. Ważne jest jednak jak potrafi sobie z nimi poradzić. Po pierwsze, nie może swoim uczuciom zaprzeczać.

Dzisiaj dzieci miały bardzo dużo energii. Tak dużo, że nie potrafiły sobie same z nią poradzić. Szalały. Biegały, krzyczały, próbowały nawet bić się. Niektóre płakały, inne głośno się śmiały. Wzajemnie napędzały tę maszynę szaleństwa. To był głośny dzień w przedszkolu. Z drzemki nici, rodzice mieli więc zagwarantowaną ciszę popołudniową w domu. Bo jak tu nie paść, kiedy pół dnia było się na maksymalnych obrotach ? Dzieci nie mogą pić jeszcze kawy…

Powolnym krokiem wkraczamy w klimat Wielkanocy. Co prawda do świąt zostało jeszcze dużo czasu, jednak przygotowania do integracyjnego spotkania z Rodzicami w każdej chyba placówce odbywają się z prawie miesięcznym wyprzedzeniem. Na tapecie są zające i baranki. Skaczemy i beczymy, żując trawę i sianko. W piosenkach oczywiście, bo to maluchom przychodzi z największą radością i nie przysparza żadnych problemów. Bawimy się z zwierzątkowe zagadki, udajemy pasące się na łące barany. Na stroiki, pisanki, witrażyki przyjdzie jeszcze czas, okres intensywnej pracy przypadnie nam pod koniec marca. Póki co, osłuchujemy się z piosenkami. Na tyle skutecznie, że nawet w domowym zaciszu chodzą mi po głowie “Baranki”…

“Co smakuje barankom ? Na pewno trawka i sianko. A kiedy baranek to wszystko zje, radośnie beczy: bee, bee, bee!”

Nie wszystkie dzieci aktywnie uczestniczą w zajęciach. Nie śpiewają z nami, czasem odnosi się wrażenie, że nawet nie wiedzą co robimy, nie okazują zainteresowania. A potem bawiąc się samochodami/lalkami/klockami na dywanie, słyszę poszczególne fragmenty piosenek lub wierszyków. Dzieci kodują zasłyszane dźwięki. Nawet jeśli wydaje Ci się, że nie słucha co mówisz, ono chłonie dźwięki i przyswaja je w bardzo szybkim tempie. Małe uszko słyszy wszystko…Pilnuj się ;_)

Marzy mi się już wiosna. Koniec śniegów i błota, ciężkich zimowych kurtek, naelektryzowanych po czapce włosów. Na dworze jaśniej, cieplej, przyjemniej. Pierwsze grzejące słoneczne promienie, pierwsze nieśmiałe zielone listki.

W przedszkolu wiosna to dla mnie mniej kurtek. Koniec z ubieraniem kombinezonów, kompletowaniem wiecznie zgubionych rękawiczek, szukaniem porozrzucanych czapek i kozaków. Nerwów Pań i dzieci przy 40 minutowym ubieraniu się na spacer. A tu jeszcze wrócić trzeba, i znowu leci 40 minut. Pościągać te kilogramowe komplety ciuchów, poprzebierać mokre rajtuzy, skarpety.

Wyjście z grupą przedszkolną to nie lada wyzwanie dla wszystkich. Istna próba cierpliwości. Rodzicu – masz czasem dość ubierania dziecka na dwór zimową porą ? Ono też niechętnie wkłada 3 warstwy swetrów i kurtkę, która ogranicza mu ruchy, rękawiczki uniemożliwiające mu normalny chwyt i szalik uwierający w szyję. Ubierz 10, 20 dzieci. Niemal w jednym czasie !

Czasem rezygnujemy. Przychodzą dni, kiedy przygotowania do wyjścia są ponad nasze siły. Dzieci płaczą, robi się zamieszanie, chwyta nerw i atomsfera robi się conajmniej spięta. Wtedy trzeba odpuścić. Rozładować napięcie. Niech troszkę pobawią się w sali, na spokojnie. Wyjdziemy innym razem.

Nie ukrywam jednak, że brakuje czasem powietrza. Skupienie gromady dzieci w jednej sali wymaga częstego wietrzenia pomieszczeń, aby można było wziąć głęboki oddech. Marzy mi się wtedy nasz ogródek, świeże powietrze, widok błękitnego nieba i roześmianych na zjeżdżalni dzieci. Zerkam na okno i z grymasem wołam w myśli: “Powietrza!”. I myślę wtedy o tej Wiośnie, co to wielkimi krokami się do nas zbliża. Zapraszamy.

Jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia choroby u pozostałych dzieci z grupy, jeśli przynajmniej jedno z nich zaczyna czuć się źle ? Niestety, duże. Jeśli wiesz, że kolega Twojego malucha wczoraj zmagał się z gorączką i wymiotami, niewykluczone, że czeka to także Twoją pociechę. Wirusy przenoszone drogą kropelkową w przedszkolu rozprzestrzeniają się w mgnieniu oka. Tytułowe ‘podaj dalej’ obrazuje stopień ryzyka wystąpienia szeregu nieprzyjemnych objawów jednocześnie u większej ilości dzieci.

Maluchy wciąż jeszcze wkładają różne przedmioty do buzi, nie zawsze pamiętają o myciu rąk po skorzystaniu z toalety, nierzadko częstują się napojem innego dziecka czy zwyczajnie nie zatykają buzi podczas kaszlu czy kichania. Jeśli zatkają, potem tą samą ręką głaszczą po buzi inne dziecko czy Panią. Odnosi się wrażenie, iż bakterie/wirusy są na stałym wyposażeniu placówek przedszkolnych. Odporność na nie buduje się latami; na szczęście nie towarzyszą nam one przez 365 dni w roku z tą samą siłą. Panie, Panowie – wiosna wkrótce nadejdzie. Po wiosennym przesileniu, sprzyjającym kolejnym przeziębieniom, dzięki częstszym pobytom na dworze, bardziej sprzyjającej aurze, wyplewimy te wszystkie bakterie i nacieszymy się zabawą z malcem nie przerywaną dmuchaniem nosa czy podaniem kolejnej dawki leku.

Póki co, zaprzyjaźnijmy się z profilaktyką. Zostawiajmy dziecko w domu, jeśli wykazuje objawy choroby. Zdecydowanie, jeśli już jest przeziębione. Zasłaniajmy usta/nos chusteczką higieniczną podczas kaszlenia/kichania, często myjmy ręce, wysypiajmy się, dbajmy o dobrą dietę i aktywność fizyczną. Ograniczymy w ten sposób do miniumum ryzyko wystąpienia kolejnej choroby. Trzymam kciuki !

Jest u nas chłopiec. Chłopiec ma skończone trzy latka i jeszcze nie mówi. Bynajmniej nie jest to mowa zrozumiała dla otoczenia.Regularnie uczęszcza na zajęcia logopedyczne celem usprawnienia warg i języka. Z chłopcem mam kontakt sporadyczny, albowiem jest pod opieką innej Pani. Wydawał mi się jednak wiecznie uśmiechnięty, radosny, nie przejmujący się tym, iż mówi po swojemu.

Ostatnio chłopiec znalazł się pod moimi skrzydłami, gdyż jego Pani jest nieobecna. Każdego dnia poznaję go bardziej i burzy się mój obraz wiecznie uśmiechniętego chłopca. Oczywiście, nałożyło się na to wiele czynników: pobyt w innej grupie, z inną Panią, powrót do placówki po dosyć sporej nieobecności spowodowanej chorobą. Zauważyłam jednak, jak wielką barierę stwarza brak mowy czynnej.

Chłopiec narażony jest w stopnu większym niż jego rówieśnicy na stres, frustrację, przygnębienie czy w końcu zwyczajną złość, będącą wynikiem braku zrozumienia wśród innych. Dorosłego boli, kiedy dziecko do niego mówi, przy tym ton głosu wskazuje na jakiś problem, a Ty…a Ty nie rozumiesz. Nie wiesz jak mu pomóc, bo nie wiesz co się dzieje. Dziecko reaguje zdenerwowaniem. Przecież chce Ci coś powiedzieć – ba! – mówi, a Ty nie reagujesz. Ono tłumaczy, gestykuluje, a Ty patrzysz w  oczy innego dorosłego licząc na pomoc w tłumaczeniu. Ale inny też nie rozumie.

Pomoc i terapia logopedyczna z pewnością odniosą zamierzone cele. Chłopiec przemówi, a dorosłemu spadnie kamień z serca.